Pierwszy wpis to niewątpliwie szczególny wpis, od niego zależy czy blogger będzie pisał dalej czy poprzestanie na tym jednym poście , dlatego zdecydowałam, że jaką pierwszą zrecenzuję książkę, która zapewniła mi dobrą przygodę na deszczowe dni czyli... ,, Dom Tajemnic''. Kiedy wyjęłam ją z paczki od babci nie miałam zielonego pojęcia o czym to jest ani nigdy wcześniej nie słyszałam o tych autorach. Do tego wzbudziła we mnie niesmak rekomendacja J. K. Rowling. Bardzo Ją lubię i to nie jej wina ale jak można zbezcześcić całkiem fajną okładkę wielkim białym cytatem ?! Dobra, może się czepiam ale to naprawdę nie wygląda ładnie. Czytając z tyłu opis też nie byłam pewna czy to na pewno książka dla mnie. Król Burz, Wiedźma , piraci, rycerze ... Ale wymieszane! Jednak kiedy czytałam, powoli zmieniałam o niej zdanie.
Trójka dzieci- Kordelia, Eleanor i Brendan przeprowadzają się z rodzicami do nowego, pięknego i całkiem taniego domu który wcześniej należał do pisarza Denvera Kristoffa. Niedługo po przeprowadzce na progu pojawia się staruszka która podaje się za córkę dawnego właściciela.. Rozwścieczona powoduje, że rodzeństwo razem z domem zostaje wchłonięte do książek Kristoffa. Tam przeżywają masę przygód , chcąc odnaleźć swoich rodziców i uciekając przed Wichrową Wiedźmą która próbuje ich zmusić by odzyskali dla niej księgę która potrafi spełnić wszystkie życzenia.... Po drodze napotykają brutalnych byłych rycerzy, krwiożerczych piratów, miłego olbrzyma i Willa- pilota walczącego
w czasie wojny , który zakochuje się w Kordelii z wzajemnością.
Takie tematy występują i występowały w różnych książkach, ale na pewno nie naraz w jednej! Niektórzy mogą uważać, że to przesada i lepiej byłoby się się skupić na jednej rzeczy, a nie tak mieszać ale jak dla mnie elementy są fajnie ''posklejane'' i całkiem pasują do siebie oraz do sytuacji. Również duży plus dla autorów za charaktery głównych bohaterów. Choć z całej trójki najbardziej polubiłam Eleanor to każdy miał interesujący charakter który odpowiednio pasował do wieku. Najstarsza Kordelia patrzy realistycznie na świat , kocha książki, zawsze stara się ochraniać swoje rodzeństwo ; dwunastoletni Brendan ciągle sypie kiepskimi kawałami ,popisuje się przed każdym , uwielbia przygody ale też bywa arogancki i lekkomyślny, a za to mała Eleanor zachowuje się tak jak typowa dziewięciolatka, ciągle zadaje pytania, jest ciekawa wszystkiego , ale nie raz nie rozumiejąc sytuacji wpędza swoje rodzeństwo w tarapaty. Jak się cieszę , że żaden z bohaterów nie zachowuje się w jak dorosły w ciele dziecka. Osobiście mnie to zawsze denerwuje, jak dziecko czy nastolatek mówi w powieści mówi czy podejmuje takie decyzję jakby miał z czterdzieści lat.
Właśnie, wiek... Niby to jest książka dla młodszych i starszych ale nie jestem pewne czy młody odbiorca przeczytałby tą książkę i mógłby później spokojnie spać, ponieważ z strony na stronę wyobraźnia Columbusa i Vizziniego zaczyna tworzyć potworne sceny np. wiwisekcję przeprowadzaną przez pirata. Ilustracje dopełniają wszystkiego . Niektóre nawet mnie doprowadzały do dreszczy. Za to narracja była prowadzona całkiem całkiem. Czytało się łatwo i szybko, nie można było od odejść od książki.
Podsumowując, po przeczytaniu zmieniłam o niej zdanie na lepsze. Choć wyglądała na niezłą mieszaninę okazała się naprawdę sensowna i interesująca. Niektóre sceny były dosyć drastyczne ale czasem ten dreszczyk jest całkiem potrzebny ;-). Mam nadzieję , że kiedyś po nią sięgniecie, o ile jeszcze tego zrobiliście !!!
Podsumowując, po przeczytaniu zmieniłam o niej zdanie na lepsze. Choć wyglądała na niezłą mieszaninę okazała się naprawdę sensowna i interesująca. Niektóre sceny były dosyć drastyczne ale czasem ten dreszczyk jest całkiem potrzebny ;-). Mam nadzieję , że kiedyś po nią sięgniecie, o ile jeszcze tego zrobiliście !!!
8/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz